vaila.pl - Biżuteria srebrna, srebrne kolczyki, bransoletki bizuteria srebrna z bursztynem

Projekt fundamentów budynku. Przykładowa ława o szerokości 60cm

Dziś będzie krótko i zwięźle. Dom już stoi, został wybudowany przez powiedzmy „dewelopera”.  Klient kupił dom ale postanowił sprawdzić i ewentualnie poprawić izolację fundamentów. Wg. projektu w tym miejscu powinna być ława Ł1 o szerokości 60cm.

Sprawdzamy dziennik budowy, podpisany przez kierownika budowy

Dziennik budowy - najważniejszy dokument na budowie...

Wpis o odebranych ławach jest.

A w rzeczywistości.

Fundamenty kopane metodą pod altanę...

Czyli wykopano rów, wrzucono bądź nie zbrojenie (chudego betonu na pewno nie wylano) i zalano betonem (ciekawe jakiej klasy).

Z ławą to nie ma zbyt wiele wspólnego...

Dom jak na razie stoi…

Po co w takim razie projekt, dziennik budowy itp. skoro i tak wszystkowiedzący wykonawca na spółkę z „deweloperem” wiedzą lepiej? A Kierownik pewnie nawet tego nie widział…

Po krótkiej przerwie, powrót do blogowania z nowym materiałem.

Tak popularne od niedawna badanie termowizyjne wg. mojej opinii nie do końca pokaże wszystkie błędy wykonawcze w domach. Mostki termiczne owszem. Okazuje się jednak, że gorszym wrogiem dla budynku są dziury, szpary i szczeliny innymi słowy nieszczelności (o tym dlaczego tak się dzieje napiszę innym razem). Nieszczelności objawiają się głównie podczas wiatru. Badanie termowizyjne powinno się przeprowadzać przy bezwietrznej pogodzie, w takich warunkach nieszczelności nie uświadczymy. Jeżeli na zewnątrz wieje wiatr to wykrycie za pomocą kamery termowizyjnej nieszczelności na oknach i przegrodach będzie uzależnione od jego siły i kierunku. Nie będzie to więc badanie miarodajne.  Wiatr przez nieszczelności w ścianach może powodować zarówno wpychanie zewnętrznego powietrza do budynku  a także wyciąganie powietrza z budynku. W tym drugim przypadku na obrazie termowizyjnym raczej nic nie zobaczymy. Wiatr wieje niejednostajnie i z różnych kierunków.

Jest jednak sposób na spowodowanie aby symulować działanie wiatru ze wszystkich stron równomiernie. Musimy w tym celu stworzyć w przedmiocie naszego badania (budynku) podciśnienie. Wystarczy 50Pa co odpowiada prędkości wiatru ok. 30km/h (zefirek). Podciśnienie stworzymy za pomocą wentylatora umieszczonego w drzwiach domu.

A więc do dzieła.

1) poddasze na 7 piętrze.

narożnik na poddaszu

Badamy wybrane miejsce za pomocą kamery termowizyjnej. Na zewnątrz jest ok. -2 stopni C, bezwietrzna pogoda.

Badanie wybranego fragmentu bez podciśnienia

A za chwilę uruchamiamy wentylator i ustawiamy podciśnienie 50Pa (dlaczego 50?, o tym innym razem). Dziś interesuje nas tylko podciśnienie. W przypadku, gdyby wszystko było ok. to w tym samym miejscu nic by się nie zmieniło. Tymczasem kolejny termogram pokazuje nam zupełnie inny obraz.

Termogram wykonany podczas gdy w obiekcie było podciśnienie

To samo miejsce a jaka różnica. Widać wyraźnie smugi zimnego powietrza wpadające na łączeniu płyty GK ze ścianą. Poddasze jest nieszczelne.

2) Kolejny przykład

narożnik na poddaszu z lampkami halogenowymi wbudowanymi w ścianę

Badamy kamerą co tu mamy ciekawego.

Badanie bez podciśnienia

Ściana wychłodzona, te paski po lewej na dole to książki, nie smugi powietrza. Włączamy wentylator i ponownie badamy to miejsce.

Badanie na podciśnieniu

W okolicach lampek pojawiły się smugi powietrza. Przy okazji widać, że geometryczny mostek termiczny w narożu ściany praktycznie nie zmienił temperatury.

3) Kolejny przykład będzie dotyczył stolarki okiennej.

Okno w narożu

Ponownie robimy zdjęcie kamerą termowizyjną przy bezwietrznej pogodzie.

Badanie bez podciśnienia

a następnie uruchamiamy podciśnienie i obserwujemy wyniki na kolejnym termogramie…

Badanie na podciśnieniu

Okazuje się, że wieje nie tylko przez okno ale także w okolicach listwy przypodłogowej. Obraz z termogramu potwierdza, odczyt z termoanemometru.

Badanie przepływu powietrza

0,5m/s, wynik nie duży ale podciśnienie też niewielkie. Dodatkowo my badamy tylko chwilkę a wiatr może wiać kilka godzin.

4) Kolejne badanie na poddaszu.

narożnik na poddaszu z gniazdkiem elektrycznym

Kolejny zwykły narożnik na poddaszu. Nic nadzwyczajnego. Łatwo przewidzieć, że będzie tu chłodniej niż w pozostałej części mieszkania. Zdjęcie termowizyjne przy bezwietrznej pogodzie to potwierdza.

narożnik badany bez podciśnienia

Pomijając fakt, że jest tam zimno i niewątpliwie w przypadku większej wilgotności w mieszkaniu pojawi się tam grzyb to nie dzieje się tu nic nadzwyczajnego. Zobaczmy co się stanie jak uruchomimy wentylator wytwarzający podciśnienie.

badanie na podciśnieniu

Okazuje się, że z gniazdka elektrycznego wieje zimne powietrze. Do tego stopnia, że wychładza transformator ;) . Narożnik, też wychłodził się na większej powierzchni. Ile ciepła ucieka przez nieszczelności w porównaniu do zwykłego mostka termicznego? Wg. tego co tu widzę to nieporównywalnie więcej.

5) Kolejny przykład

Narożnik na poddaszu z dziurą w płycie GK

Tam na środku widać takie kabelki i dziurę w płycie GK. Powinno być tam zimno. Sprawdzamy więc ten fragment za pomocą kamery termowizyjnej.

badanie bez podciśnienia

W porównaniu do narożnika w poprzednim przykładzie (proszę zwrócić uwagę, iż na termogramach jest ta sama skala kolorów), jest ok. Chłodno ale w miejscu gdzie nie dopływa ciepłe powietrze i jest mostek geometryczny wynikający z konstrukcji dachu. Zobaczmy co się dzieje gdy zawieje wiatr.

badanie na podciśnieniu

Dmuchnęło zimnem z dziury koło kabli. Jak widać, nieszczelność wychładza nam pomieszczenie o wiele bardziej niż zwykły mostek termiczny.

przepływ powietrza

2,5m/s to już całkiem spory wynik. Widać, że temperatura napływającego powietrza 9,2stopnia C zrobi z szafki małą lodówkę.

Temat szczelności budynków powróci tutaj niejednokrotnie. Zainteresowanych badaniem zapraszam do kontaktu. Tak, jest to nowość na polskim rynku, która od wielu lat działa w USA i Kanadzie. W Niemczech także badają budynki pod kątem szczelności.

Wpływ nieszczelności na nasze domy i mieszkania jest ogromny. Temat na następny wpis.

Przepraszam odwiedzających za przerwę w blogowaniu. Zbierałem i nadal zbieram materiał na kolejne wpisy ;) . Zapewniam, że mam tego sporo i imperfekcje się nie skończą.

 

 

 

 

 

 

 

Tym razem przykład nowiutkiego apartamentu przygotowanego przez dewelopera na odbiór. Poza innymi licznymi usterkami na szczególną uwagę zasługuje wykonanie izolacji termicznej.

Mamy więc poddasze na antresoli. Od strony mieszkania znajdują się tu płyty GKF na ruszcie. Pomijając fakt, że w części zabudowy brakuje dylatacji pomiędzy płytą a posadzką a przy pomiarach łatą znalazło się trochę krzywizn to wszystko wygląda ok.

Poddasze na antresoli wykończone płytami GKF. Powinno być odpowiednio docieplone. Fragment lewy

Prawidłowe docieplenie powinno znajdować się na ścianie pionowej i pod dachem. Fragment prawy

A z drugiej strony mamy coś niesamowitego. Wykonano tu nawiew pomiędzy płytą gipsowo kartonową a wełną mineralną.
Ten kto to wykonywał, był chyba totalnie pijany, na poddaszu było ciemno albo zwyczajnie nie miał zielonego pojęcia o tym co robi. Pytanie kto to odbierał? Zastanawiam się jeszcze czy ta rura gazowa tam prawidłowo jest poprowadzona.

Tak czy inaczej, zimą z fragment nieogrzewanego poddasza, gdzie temperatura spada poniżej zera jest idealnie połączony z poddaszem użytkowym na antresoli. Jedyną warstwą rozdzielającą te poddasza jest płyta GKF…

To jest dokładnie druga strona zabudowy tego poddasza.

To nie jedyna niespodzianka na tym poddaszu.

Sypialnia, zabudowa sufitu pod halogeny

W sypialni zastaliśmy wykonaną z płyt GKF zabudowę sufitu z wypuszczonymi kablami elektrycznymi pod halogeny. Zabudowa była względnie prosta, halogeny rozmieszczone prawidłowo.

Tymczasem z drugiej strony zastaliśmy małą niespodziankę.

zabrakło wełny?

folii też zabrakło...

nawet dziurki są widoczne...

Rozwiązanie bez komentarza bo jak skomentować brak wełny, folii i dziury w suficie, który znajduje się pomiędzy ogrzewanym pomieszczeniem a wychłodzonym poddaszem nieużytkowym…

Tak myślę, że po odbiorze apartamentu, deweloper jeszcze przyniósłby Klientowi balot wełny mineralnej do samodzielnego montażu…

jeszcze rzut oka na resztę poddasza

Trochę nie wyraźnie się tekst umieścił. Rura spiro widoczna w głębi (pomiając fakt co ona wogóle tam robi) jest nieocieplona więc wykraplanie się pary wodnej murowane.

Wełny mamy dużo, więc na pewno trochę czasu minie zanim jej objętość się skurczy w wyniku migracji pary wodnej przez prawdopodobnie nieszczelną paroizolację. Ekipa wykonująca poddasze na 100% nie ma bladego pojęcia o warstwach zatrzymujących i przepuszczających parę wodną, szczelności, mostkach termicznych itp.

Myślę, że ciekawy obraz dałoby zbadanie tego poddasza zimą za pomocą kamery termowizyjnej. Może jeszcze kilka kwiatków by się znalazło…

 

U co niektórych deweloperów wciąż zdarzają się perełki związane z wentylacją grawitacyjną. Tyle lat już budujemy w nowym systemie a jednak wciąż „ktoś” zapomni o prawidłowym wykonaniu wentylacji.

Wszystkie mieszkania były wydawane Klientowi i ostatnią rzeczą o jakiej by pomyślał deweloper byłoby otwieranie kratek i pokazanie, że wszystko jest podłączone prawidłowo.

Pierwszy przykład dotyczy salonu z aneksem kuchennym. W narożu widoczny otwór kratki

Wentylacja aneksu kuchennego…

Podchodzimy bliżej, średnica jest ok ale czegoś tu brakuje

z bliska już jest coś nie tak...

No tak, zabrakło chęci podłączenia kratki do komina wentylacyjnego. Pikuś.

znowu tajny schowek pomiędzy obudową komina a kominem...

Po sprawdzeniu łazienki,

łazienka w tym samym lokalu

okazało się, że przekrój kratki „trochę” nie pasuje do przekroju komina.

tylko "trochę" się nie zgadza

W kolejnym lokalu, malutkie WC

małe wc z malutką wentylacyjką...

i jakoś dziwnie ścianka działowa wyszła dokładnie na wprost wylotu wentylacji…

hit

Ale kratka ładnie obrobiona, wyszlifowana. Ciekawe o czym myślał ten, który montował tą kratkę? Pewnie nie zauważą…a szczelina jakaś tam jest.

Oczywiście na odbiór założone były kratki wentylacyjne i na pierwszy rzut oka wszystko było ok. Kto by pomyślał, że jednak ktoś tam zaglądnie.

W jednym z powyższych przypadków przedstawiciel dewelopera stwierdził, że się czepiam dlatego, iż wg. niego składałem podanie o pracę do nich ale oni mnie nie przyjęli…(niewątpliwie ciekawa teoria)

A ostatnio usłyszałem też stwierdzenie, iż konkurencja się mniej czepia ode mnie i jest bardziej profesjonalna. Duży plus dla konkurencji ;)

 

 

 

 

Blogi pojawiają się rzadziej a to w związku z pracowitym sezonem budowlanym. Nie zapominam o stałych czytelnikach i na pewno staram się od czasu do czasu coś dorzucić do kolekcji.

Tym razem o nietypowym zastosowaniu listwy tynkarskiej.

Listwa tynkarska wygląda jak na zdjęciu poniżej.

Listwa tynkarska (długość 3mb)

I jest przydatna przy wykonywaniu tynków. Po przyklejeniu jej za pomocą kleju do ściany, wypionowaniu i wyrównaniu płaszczyzny można łatwo zaciągnąć obrzutkę z tynku i uzyskać równą powierzchnię.

zamontowana listwa tynkarska (po prawej)

Tyle o listwie tynkarskiej.

Sprawa dotyczy wykonania docieplenia ściany na przyziemiu. W pierwotnych ustaleniach założono montaż kapinosa. Obecnie wykonuje się go z systemowej listwy PCV jak na zdjęciu poniżej

Listwa kapinosowa/okapnikowa z fabrycznym zabezpieczeniem folią

Listwę montuje się podczas wklejania siatki na styropianie (podczas docieplenia budynku), przed wykonaniem wyprawy. Efekt końcowy jest taki

 

Zamontowana listwa kapinosowa

Co jednak można zrobić gdy wykonując docieplenie zapomnimy wkleić systemowej listwy PCV?

To proste. Zamontujemy listwę tynkarską.

Efekt jest „wypasiony”

Takie rozwiązanie naprawdę działa...

Teraz przyjrzyjmy się bliżej temu rozwiązaniu…

Z bliska wygląda trochę gorzej...

i jeszcze bliżej

Grunt to dobrze połączyć materiały

No cóż. Mamy metalową listwę tynkarską, przyklejoną na klej do siatki (stosowany przy dociepleniu). Taka listwa wygląda bardzo nieestetycznie więc aby „upiększyć” listwę użyto uniwersalnego uszczelniacza dekarskiego w kolorze brąz.

Faktycznie w bardzo dużym zbliżeniu wygląda to „rewelacyjnie”

profesjonalizm w każdym calu

Do tego stopnia, że nie zdecydowano się na montaż takiej listwy przy samym wejściu pod daszkiem. Po co przecież tam nie pada…

estetyczne zakończenie

No dobrze ale przecież to, że rozwiązanie jest nieestetyczne to mało kogo obchodzi. Sztuka budowlana jest sztuką. Jest kapinos? Jest. W sumie mogłoby go nie być bo w ogóle nie jest potrzebny i to tylko ukłon ze strony wykonawcy, że go zamontował.

No pewnie. Przecież ta listwa jest przymocowana na kleju i zwyczajnie odpadnie po roku maksymalnie dwóch. Ale dlaczego? Przecież mamy uszczelniacz dekarski, tam ani kapka wody się nie dostanie.

Odpadnie przez temperaturę.

Współczynnik rozszerzalności liniowej dla stali wynosi: α = 12·10-6/K

(1)

gdzie ΔT to różnica temperatur. Przyjmijmy, że zimą listwa ochłodzi się do -25ºC a latem ogrzeje do +25ºC. Mamy więc ΔT=50 K

l to długość naszej listwy. Zwykle mają 3mb czyli l=3m=3000mm

Δl to długość o jaką skróci się listwa pomiędzy okresem letnim a zimowym.

Po przekształceniu wzoru (1) mamy:

Δl=α*l*ΔT (wynik otrzymamy w mm)

Δl=12·10-6/K * 3000mm * 50K = 1,8mm

Czyli w ciągu roku listwa skurczy się i wydłuży o prawie 2mm. Klej do siatki na pewno nie jest aż tak elastyczny i zwyczajnie się wykruszy.

Ale przecież to tylko fizyka, na pewno tak się nie stanie i pomimo szpetnego wyglądu listwy dalej będą się trzymać. Za dwa lata trzeba będzie wykonać ponownie wizję lokalną…

Tym razem znów wraca temat wentylacji. Ten przykład pochodzi z jakiś dawnych wizji lokalnych okazuje się jednak, że takie rzeczy dzieją się nawet dziś ale o tym w innym wpisie.

Kuchnia, kratka wentylacyjna

zobaczmy jak to wygląda bliżej

powierzchnia otworu nie spełnia wymagań z warunków technicznych...

A dodatkowo sam przewód nie jest połączony z kratką wentylacyjną. No to zobaczmy co tam jest w środku…

taki schowek, widać też kratkę od łazienki

Jak to wygląda z drugiej strony

właśnie tak...

Zaglądniemy do środka

otwór wentylacyjny jest za mały

To się ekipa popisała. Tyle pustego miejsca się marnuje. Ta wentylacja pomimo, że dotyczy mieszkania na parterze praktycznie nie mogła działać. Gratulacje dla „fahofcuf”

Przy okazji widać, że w łazience przykręcono pojedynczą płytę GKI, podczas gdy pod płytki należy kręcić płytę podwójnie.

Brakuje jeszcze tylko podłączenia do okapu kuchennego, choć i tak na pewno są tam niezłe przeciągi.

I tak jak mówiłem na początku, takie rzeczy dzieją się nadal tak jakby dla niektórych to było normalne…

Tydzień temu nie zamieściłem wpisu i dlatego dzisiejszy będzie długi.

Problem polega na tym, iż w mieszkaniu na poddaszu pojawia się grzyb w szafie. Na pierwszy rzut oka wiadomo o co chodzi. Niedocieplony skos, brak wentylacji w szafie, wilgoć, kondensacja pary wodnej i w efekcie zawilgocenie ściany i grzyb. Tym razem okazało się, że sprawa nie jest taka prosta. Po pierwsze szafa nie styka się, ze ścianą zewnętrzną w miejscu gdzie jest grzyb.

Przedmiotowa szafa

Tutaj widać wyraźnie ślady grzbni na dole i góry

Grzyb pojawia się tylko w prawym skrzydle, zimą. A z drugiej strony ściany znajduje się…

Klatka schodowa z drugiej strony szafy

klatka schodowa. Z tej strony nie ma śladów grzyba. Na trop naprowadzili mnie wstępnie lokatorzy, mówiąc iż podobno w ścianie jest słupek żelbetowy a zimą ten fragment ściany na klatce schodowej wyraźnie odznacza się odcieniem bieli. Czyli trzeba zajrzeć do projektu zanim wybiorę się na poddasze.

W projekcie mamy dwa elementy mogące sprawiać problem:

  • dwa kanały wentylacyjne (1)
  • słupek żelbetowy w okolicach zawilgocenia w szafie (2)

Tyle, że kanały powinny być na środku szafy (a tam nic się nie dzieje) a słupek żelbetowy nie powinien powodować problemów w takiej skali i na takiej szerokości (jest dużo węższy).

rzut mieszkania na poddaszu w okolicach klatki

Sprawdziłem co wentylują kanały (teoretycznie powinny wentylować poziom -1).

rzut piwnicy z początkiem kanałów

Sprawdziłem, w którym miejscu ten komin powinien znajdować się na poddaszu.

rzut poddasza

Czyli wg. projektu, komin powinien znajdować się gdzieś w połowie odległości pomiędzy ścianką kolankową a słupem żelbetowym pod belką kalenicową.

Czas wybrać się na poddasze…

Coś się tutaj nie zgadza

Pomijając fakt jakiegoś bałaganu i leżących cegieł to co zastałem na poddaszu wprawiło mnie w lekkie zdziwienie.

Co to ma być?

Czyli okazuje się, że komin zawierający dwa przewody z piwnicy biegnie tuż obok słupka żelbetowego i do tego ktoś wykuł dwie dziury na poddaszu zaburzając ciąg. Kto to odbierał? W jakim celu wykuto otwory? Tego nie mam zamiaru ustalać. Na 100% możemy mieć tu doczynienia z ciągiem wstecznym i wychłodzeniem tej części komina.A to ustrojstwo po lewej stronie to nie planowany szacht elektryczny.

wychładzający szacht elektryczny

przy okazji: ta ściana na pewno nie jest prawidłowo docieplona...

Na lewo przykład typowego mostka termicznego na ścianie wyprowadzonej na poddasze.

fachowe rozwiązanie

To rozwiązanie musiał wymyślić „fachowiec” wysokiej klasy. Wiadomo na poddaszu temperatury mogą być zimą dużo poniżej zera, cieniutka ścianka pustaka wentylacyjnego od strony szafy powoduje wychłodzenie ściany zimą, przemarzanie a co za tym idzie idealne warunki na rozwój grzybów. Tym razem udało się, rozwiązać zagadkę bez kamery termowizyjnej jednak przydałoby się wykonać zdjęcia zimą i ustalić, który komin powoduje większe wychłodzenie. Wychodzi też na to, ze przesunięto komin wentylacyjny w stronę kalenicy. Wg. projektu powinno to wyglądać tak:

rzut dachu

A w rzeczywistości wygląda to tak:

widać wyraźnie nasz kominek

A projekt powykonawczy powinien wyglądać tak:

zmiany w stosunku do projektu

I ten schemat pokrywa się z wychłodzoną ścianą w szafie. Cztery nieprawidłowo wykonane przewody kominowe powodują duże wychłodzenie przegrody a co za tym idzie kondensację pary wodnej i pojawienie się grzyba. W szafie warunki są jeszcze lepsze bo zmniejszona tam jest cyrkulacja powietrza.

Ot taka ciekawostka ;)

W okresie wakacyjnym wpisy będą pojawiać się rzadziej ale na bieżąco zbieram nowe materiały i zdjęcia. Za jakiś czas wrzucę materiał z badania szczelności budynku.

 

 

W starych budynkach pęknięcia zdarzają się bardzo często. W nowych także. Gdy są to małe rysy to nie ma problemu, konstrukcja zawsze jakoś zapracuje. Gorzej gdy rysy są większe, zaczyna odpadać tynk, spadają płytki itp.

A więc na początek ściana na parterze w pokoju…

Budynek stoi niecałe 3 lata

Tylko trochę popękał tynk...

Nie ma się czym przejmować…

Tynk odłazi jak tapeta

w końcu odpadnie i położy się nowy.

Gorzej jak przy okazji coś spadnie nam na głowę.

bez komentarza

Idąc dalej tropem pęknięć seria uskoków na ścianach nośnych

ten jest malutki

Ten wydaje się malutki...

ale nie jest...

zdjęcia pochodzą z dwu-trzy letnich budynków.

tu też wydawałoby się drobna ryska z bliska

Ale ryska nie jest drobna...

I na koniec niespodzianka w salonie. Miejsce na owalny obraz w stylu pradziadków.

samo odpadło, tak zwyczajnie

ciekawy akcent na ścianie ;)

Dziś skromnie i bez rewelacji gdyż praca na budowach wre i zbieram nowy materiał ;)

Kolejny przykład bezmyślności i braku jakiejkolwiek kontroli nad wykonawstwem. Nie mówiąc już o tym, że rozwiązanie w postaci kanałów wentylacyjnych z nieocieplonych rur spiro na poddaszu „wentylowanym” to nie jest dobre rozwiązanie.

Ale od początku. W kuchni przy kratce wentylacyjnej na suficie mamy pleśń i wykraplającą się wodę. W łazience tego nie ma.

Mamy problem przy kratce wentylacyjnej w kuchni

No ładnie to nie wygląda. Na kolejnym zdjęciu po zdjęciu kratki, widać wyraźnie kropelki skroplonej wody.
Czyli wentylacja nie działa prawidłowo.

W tym miejscu musi być chłodniej

Dodatkowo para wodna wykrapla się w okolicach kratki powodując powstawanie pleśni. Ciekawe co tam słychać w kratce.

mała niedoróbka

Rura nie pasuje do kołnierza a do tego jest przygnieciona, prawdopodobnie wełną. Nic więc dziwnego, że po lewej mamy mniej wełny i tam jest chłodniej. Ale pozostają pytania: dlaczego w łazience nic się nie dzieje i dlaczego wentylacja w kuchni i łazience nie działa prawidłowo.
Po wycieczce na poddasze jak zwykle pełne zaskoczenie ;)

Bałaganik

Trochę nie ostro wyszła fotka. Butelkę widać wyraźnie. Tak na środku koło komina widać rurę od łazienki (nieocieplona) i tak jakoś dziwnie krótka (przyjrzymy się później). Po prawej wdać jakieś ustrojstwo przy wentylacji od łazienki.

pełna partyzantka

Okazuje się, że w łazience rura kończy się na poddaszu. Kto to odbierał? Pełen bubel. Uzupełnienie kwintesencji stanowi opakowanie od wełny uszczelniające paroizolacje.

A tego to nie mogę kompletnie rozszyfrować ;)

Po prawej mamy jakiegoś dziwoląga. Za tą stertą pianki, folii od opakowania wełny jest rura wentylacyjna. To nie może działać. Przy okazji fachowiec wykonał dodatkową wentylację w wiatroizolacji. Żeby wentylować łazienkę z tej poprzedniej rury ;) .

 

Tym razem wracamy na moje ulubione osiedle.
Czasem się zdarza tak, że następują jakieś niezrozumiałe wydarzenia, porwanie kosmitów, teleportacja albo jeszcze coś innego i pracusie po prostu znikają z budowy. Ot tak nagle. Wcześniej coś tam próbowali robić, układać ładnie wełnę ale w tym przypadku blok już był użytkowany 3 rok i proszę bardzo. Czas robót dociepleniowych zatrzymał się w miejscu…

Blok 1 Fabrycznie zapakowane, prosto od producenta...

Nic tylko sprzedawać na lewo. Problem w tym, ze po pierwsze ktoś zapomniał docieplić poddasza nad klatką schodową (na pewno było ciepło zimą) a po drugie w innej części przesadził z utykaniem wełny i z lenistwa nie chciało się chyba wyciągać całej z opakowań.

Blok 1 Nie wiem co fachowiec miał na myśli...

Czyli poddasze w efekcie ułożenia wełny przy skosach nie jest wentylowane ale była próba likwidacji mostka termicznego na górnej części ściany. Myślę, że zlikwidowano go skutecznie.

Skoro na tym bloku zużyto tyle wełny to na kolejnym musiało zabraknąć.

Blok 2 Tam za dużo a tu zabrakło...

Były wprawdzie próby uzupełniania, przyniesiono jakieś śmieci, deski itp. ale dwa sezony ciepło z klatki schodowej szło w kosmos…

Blok 2 Tu wygląda, że wszystko jest ok

Obracamy się i wełna jak okiem sięgnać. Trochę ciężko się poruszać po tym poddaszu. Nie ma pomostów roboczych i łatwo wpaść komuś do łazienki albo salonu. Niestety za winklem czeka na nas niespodzianka.

Blok 2 Ale ktoś nie zdążył do toytoyki...feee

Pracuś nie wytrzymał i w tajemnicy zostawił „klocka” dla potomnych.  Może miał plan, żeby potem przykryć go wełną mineralną w celu likwidacji mostka termicznego na tej ścianie wewnętrznej. Być może. Tego się nie dowiemy. Pewnie przenieśli go na kolejny blok bo tutaj przydziałowej wełny zabrakło…